Dane zostają w waszych systemach
Pracujemy na waszych plikach, waszej poczcie i waszych narzędziach. Nie przenosimy firmowych danych do własnej bazy po to, żeby agent mógł działać.
To pierwsze pytanie, jakie zadaje właściciel firmy, i słusznie. Poniżej zasady, na których pracujemy — te same w każdym wdrożeniu.
Wątpliwości? Omówimy je na rozmowie.
Umów bezpłatną rozmowęPracujemy na waszych plikach, waszej poczcie i waszych narzędziach. Nie przenosimy firmowych danych do własnej bazy po to, żeby agent mógł działać.
Ten folder, ta skrzynka, ten zakres danych sprzedażowych. Domyślnie agent dostaje mniej, a nie więcej — i rozszerza się to tylko wtedy, kiedy wynika z pracy.
Mail, post, oświadczenie do kontrahenta — wszystko zatrzymuje się na etapie przygotowania. Zatwierdza osoba, która za dany obszar odpowiada.
Dostęp jest po waszej stronie, więc odcięcie go nie wymaga naszego udziału ani naszej zgody. Nie ma sytuacji, w której musicie o to prosić.
Jeśli agent ma kontakt z danymi osobowymi, zakres i warunki przetwarzania ustalamy w umowie powierzenia (art. 28 RODO). To wymóg prawa, nie dobra wola dostawcy.
Wiadomo, jaki dokument przetworzył, co przygotował i kto to zatwierdził. Bez tego nie da się nikomu ufać — ani człowiekowi, ani agentowi.
Stan prawny na wrzesień 2026 r. Szczegóły zawsze odnosimy do konkretnego wdrożenia.
Nas też. Jeśli któraś odpowiedź brzmi mgliście, to jest sygnał.
Na wszystkie odpowiadamy konkretnie na rozmowie — w odniesieniu do waszego wdrożenia, bo dopiero wtedy odpowiedzi mają sens.
Szczegółów technicznych waszego wdrożenia — bo nie istnieją, zanim nie ustalimy, z jakimi narzędziami i danymi agent ma pracować.
Nie wypisujemy też certyfikatów i deklaracji, których nie moglibyśmy pokazać na papierze. Firma, która obiecuje bezpieczeństwo hasłem na stronie, a nie zapisem w umowie, obiecuje niewiele.
Na rozmowie przechodzimy przez pytania z tej strony po kolei, w odniesieniu do waszej firmy.